Najważniejsza decyzja
Warriors Runs
Fabryka Wojowników
Krewniacy
Kocham nie biję
Córeczki swoich tatusiów 2008-11-09 00:00:00

Polska, dodatek- Magazyn Rodzinny

09/09-11-2008 Dz./Nr 262

 

Córeczki tatusiów

 

Córka, którą wspiera ojciec, nie boi się niczego. Wie, że może się wspinać na najwyższe drzewo. Bo jeśli spadnie, to i tak tata pomoże jej się podnieść i powie, że była blisko zwycięstwa. A w dorosłym życiu łatwiej osiągnie sukcesy w świecie wciąż rządzonym przez mężczyzn, Tekst Sonia Ross

 

Majowy poranek. Zatłoczona doga z gdańskiego Nowego Portu na Wyspę Sobieszowską. Poboczem jedzie dwoje rowerzystów: mężczyzna i dziewczynka. Sznur samochodów, ciężarówki niemal ocierają się im o kierownice.- Jak ja się wtedy bałam- wspomina Iwona Guzowska, była mistrzyni świata w boksie kobiet, a obecnie posłanka na sejm.- Bałam się, ale ufałam tacie, który jechał przede mną. Nigdy nie zapomnę tej wyprawy. Kanapki, termos, kilometry w nogach. Miałam 12 lat.

Iwona nie zliczy atrakcji, które fundował jej w dzieciństwie tata: jazda na wrotkach w parku w Brzeźnie, całodniowe wycieczki przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, pobudki w każdy weekendowy zimowy poranek, bo: „Iwonka, lecimy sobie pobiegać. Zobacz, jaki Świerzy śnieg napadał". I Iwona, ziewając, zakładała kombinezon i jechała z ojcem potrenować bieg na nartach. Pierwszy sport, który przyniósł jej puchary.- Wtedy jeszcze wstydziłam się stawać na podium i je odbierać, bo miałam stare dziecięce narty- śmieje się Iwona. Więc tata robił to w moim imieniu. Był taki dumny. „To moja córka zdobyła", pokazywał wszystkim. Dopiero gdy dostałam od dziadka radzieckie „maratony", sama odbierałam medale.

Ale ojciec chwili się nią do dziś. Wszędzie, gdzie tylko może. - Mama czasem nawet była zła: „Andrzej ty daj już spokój"- prychała. Bo zawsze była trochę zazdrosna o czas, który spędzaliśmy razem. Ale ja wiedziałam, że na ojca zawsze mogę liczyć, że jest po mojej stronie choćby nie wiem co.

- Już w dzieciństwie moja córka miała ciężką rękę- uśmiecha się Andrzej Żebrowski. - Pierwsza nie zaczepiała, ale gdy ktoś wszedł w drogę jej lub jej bratu, który był zawsze drobnym chłopcem, oddawała.

- Ojciec, który nie przejmuje się stereotypami „dziewczynka powinna być miła i grzeczna", „nie powinna się bić", uczy ją nonkonformizmu- mówi Krzysztof Korona, psycholog i psychoterapeuta. - Dzięki temu jego córka może wykorzystać wszystkie swoje talenty. Bo nie krępuje jej: „nie wypada".

- Kiedy Iwona „rozrabiała", pomyślałem: „Może wyżyje się w sporcie"- wspomina Andrzej Żebrowski. - Podpisałem więc zezwolenie na treningi taekwondo. Boks? Przyszedł później, gdy wszystko już osiągnęła w kick-boksingu. On sam uprawiał sport tylko amatorsko, ale w życiu robił różne rzeczy, m.in. był na kontrakcie w Libii. Nigdy nie bał się trudnych wyzwań. Do nich też zachęcał Iwonę.

- Ojciec może nauczyć córkę, że nie ma nic złego w rywalizacji- mówi Krzysztof Korona. - Dziewczynka wspierana przez niego może czerpać radość ze zwycięstwa. Tymczasem matki, ucząc córki, że kobiecą cnotą jest skromność, przekazują im też to, że nie wypada wygrywać, pokonywać innych, udowadniać im, że jest się lepszą.

 


2015 ® Iwona Guzowska, All Rights Reserved Projekt i wykonanie www.cesin.pl